Prot. N. 0569/2026
Rzym, 29 czerwca 2026 r.
List z okazji 40. rocznicy śmierci
czcigodnego sługi Bożego Martina Benedicta (1931-1986),
rumuńskiego franciszkanina i lekarza
Dziedzictwo lekarza i kapłana Martina Benedicta, który wybrał „pozostanie”
Za kilka dni przypadnie czterdziesta rocznica śmierci rumuńskiego lekarza i kapłana z Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, Martina Benedicta, zmarłego 12 lipca 1986 roku. Ku jego pamięci pragnę przekazać przesłanie skupione wokół pojęcia misji, zainspirowane listem, który napisał w 1983 r., w czasach surowego reżimu komunistycznego: „Wiedz, że i ja od dzieciństwa pragnąłem zostać misjonarzem i głosić Jezusa Chrystusa tym, którzy nie mają wiary; miałem okazję spełnić to pragnienie, ale obiecałem wrócić, ponieważ słyszałem głos Pana wzywający nas do bycia misjonarzami pośród tych, z którymi pracujemy. Codziennie możemy dawać dobry przykład i być misjonarzami poprzez czyste i prawe życie; nic nie może nam się przydarzyć bez woli Pana” (List do krewnej Cristiny, Onești, 14 grudnia 1983 r.).
Czterdzieści lat po odejściu doktora Martina Benedicta zastanawiamy się nad prawdą, która wywraca powszechne rozumienie słowa „misja”. Często wyobrażamy sobie powołanie misyjne jako wyruszenie ku nieznanym horyzontom. Jego życie uczy nas jednak, że najtrudniejsza podróż prowadzi do serca człowieka stojącego tuż obok nas.
Misja pozostania: ofiara obecności
W świecie naznaczonym pośpiechem i wykorzenieniem papież Leon XIV – w duchu zbieżnym z postawą tego lekarza i kapłana – zachęca nas do prawdziwej rewolucji ducha poprzez na nowo zdefiniowane pojęcie „wyruszenia” (por. Homilia papieża z okazji jubileuszu świata misyjnego i jubileuszu migrantów, 5 października 2025 r.). Misja nie jest już ograniczona tradycyjnymi granicami geograficznymi. Cierpienie, ludzkie potrzeby i poszukiwania duchowe nie są domeną wyłącznie odległych krain, ale dotyczą także nas i naszych lokalnych wspólnot. Dlatego to właśnie „pozostanie” – bycie obecnym, słuchanie i prowadzenie dialogu – staje się fundamentalnym sposobem realizacji misyjnego powołania.
Martin Benedict nie szukał świętości w egzotycznych miejscach. Odnalazł ją na szpitalnych korytarzach, pośród zapachu środków dezynfekcyjnych i westchnień chorych.
Zainspirowany Biedaczyną z Asyżu zrozumiał, że jego misja nie mierzy się odległościami geograficznymi, lecz duchową bliskością. Podobnie jak św. Franciszek, który w każdym człowieku widział brata, a w każdym cierpiącym – oblicze Chrystusa, lekarz i zakonnik Martin Benedict uczynił z medycyny formę powszechnego braterstwa. Dla niego „pozostanie” oznaczało:
– Bycie kotwicą dla pogrążonych w cierpieniu.
– Przyjęcie ciężaru drugiego człowieka i ofiarowanie mu w zamian franciszkańskiego daru „pokoju i dobra”.
– Współczucie, które przekształca medycynę z zimnej nauki w sztukę pocieszenia i bliskości.
Życie jako żywa Ewangelia
„Czyste i prawe życie” to potężne orędzie ewangeliczne. Słowa te w przypadku Martina Benedicta nie były jedynie zwykłym wezwaniem, lecz wiernym opisem jego własnej codzienności. Był misjonarzem o „otwartych ramionach”, realizującym w praktyce pouczenie św. Franciszka: „Wszyscy bracia niech głoszą kazania czynami” (1 Reg XVII, 3). Wybrał mowę czynów, zamieniając stetoskop w narzędzie Bożego błogosławieństwa.
Każda jego diagnoza stawała się cichą modlitwą, a każde leczenie – aktem chrześcijańskiej solidarności. Pokazał nam, że do głoszenia Jezusa Chrystusa nie jest potrzebna ambona. Wystarczy praca wykonywana w duchu świętości oraz spojrzenie, które nie odwraca wzroku od cierpienia.
Wezwanie do „tu” i „teraz”
W tę okrągłą rocznicę jesteśmy wezwani, by wyjść z wygodnej strefy indywidualizmu. Nie znajdujemy się w kościele, klasztorze, miejscu pracy, szkole czy wspólnocie przez przypadek. Jesteśmy tam, ponieważ Bóg potrzebuje „misjonarzy małych gestów”.
Każde spotkanie, nawet najbardziej prozaiczne, może stać się żywą modlitwą. Uczmy się od tego lekarza i franciszkańskiego zakonnika, że świętość buduje się na fundamencie obowiązków wypełnianych z miłością.
Pozostańmy więc mocno osadzeni w miłości, przemieniając ten akt pamięci w nowy początek naszej własnej misji – właśnie tu i właśnie teraz.
Czcigodny sługo Boży, Martinie Benedict, wstawiaj się za nami wszystkimi!
Fr. Carlos Trovarelli OFMConv
Minister generalny










